A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Baranowska znów jedzie w Himalaje. 'Nie czuję się dobrem narodowym'

Wojciech Fusek, Mateusz Łaniewski
15.04.2011 10:00 , aktualizacja: 10.01.2020 13:11
- Czuję się dumna z tego, że jestem w stanie zatknąć polską flagę gdzieś na szczycie. Kiedy do tego dochodzi, zawsze mam łezkę wzruszenia. Ale nie czuję się 'dobrem narodowym', nie chciałabym czuć presji, że coś muszę, bo jestem ostatnim polskim himalaistą, który się wspina. Taka odpowiedzialność byłaby bardzo obciążająca - mówi Kinga Baranowska, która wybiera się w Himalaje na kolejną wyprawę. Na Makalu, a jeśli dobrze pójdzie to myśli o powrocie na K2. Opowiada o wsparciu jakie czuje ze strony mnóstwa obcych ludzi. - To są bardzo miłe rzeczy, dające poczucie, że można komuś przekazać własną energię. Ale daleko mi do popularności Adama Małysza, którego skoki były transmitowane na żywo przez tyle lat. Powyżej 8 tys. metrów, gdzie człowiek walczy o życie, żadna kamera tego nie śledzi. Góry muszą być ogromną pasją. Gdybym nie miała do nich serca, dawno bym odpuściła, bo tam się tak dostaje w kość, że z każdej wyprawy ma się ochotę wrócić sto razy - mówi. I zdradza jak przygotowuje się do kolejnych wypraw, fizycznie, psychicznie i logistycznie.

ZOBACZ TEŻ WIDEO