A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Vettel jak chłodny mistrz, ale to McLaren największym zwycięzcą GP Australii

Michał Pol, Mateusz Łaniewski
29.03.2011 08:00 , aktualizacja: 10.01.2020 13:11
Sebastian Vettel zdominował pierwszy Grand Prix sezonu. Prowadził w Melbourne od startu do mety jakby używał cruise control na autostradzie. Widać było, że ma genialny samochód, a przecież ani razu nie skorzystał z KERS jak rywale. Przy tym Niemiec nie zachował się jak lekko szurnięty, arogancki chłopiec, ale jak chłodny mistrz świata, nie popełnił żadnego błędu - komentują w Magazynie F1 eksperci Sport.pl, Radosław Leniarski i Bartosz Raj. I analizują jak nowinki techniczne - opony Pirelli, wymuszające inną strategię postojów, ruchome skrzydło i powrót KERS - wywarły piętno na rywalizację. - Australijski tor ma jedną z najkrótszych prostych, kierowcom trudno było wykorzystać całą moc zmiennego skrzydła i stąd tak mało wyprzedzeń. Ale opony wprowadziły mnóstwo zamieszania, widać było różnicę szybkości w zależności od stopnia ich zużycia. Kwestia czy zjeżdżać i je zmieniać, co robią rywale, była dla widzów ekscytująca. Podobnie rywalizacja gadżetów: kiedy użyć KERS, kiedy włączyć, a kiedy wyłączyć ruchome skrzydło. Chaosu to nie wprowadziło, stało się spójną częścią wyścigu - mówią. I dodają, że największym zwycięzcą GP Australii obok Red Bulla był McLaren, który na testach spisywał się fatalnie i szef stajni przyznawał, że nic nie wyszło z tego co zaplanowali. Ściemniał? - Raczej poszedł na ryzyko, które się opłaciło. Wyrzucono do kosza niemal gotowy bolid, zamontowano nową podłogę i elementy aerodynamiczne. Mogła z tego wyjść albo wielka klapa, albo wielki sukces. Jest sukces, a rywalizacja z Red Bullem dopiero się zaczyna - mówią.