Janusz Filipiak, właściciel Comarchu i Cracovii, w "Wilkowicz Sam na Sam": Przed meczem w europejskich pucharach powiedziałem zawodnikom, że za awans jest milion złotych. Jeden piłkarz parsknął śmiechem. Co z takim nastawieniem można zrobić?

Paweł Wilkowicz; produkcja: Tomasz Fedoruk; zdjęcia: Damian Obstawski, Patryk Larwiński; montaż: Damian Obstawski
19.04.2018 13:12
- Kiedyś w Polsce można było robić tak, jak moi poprzednicy biznesmeni, pan Cupiał czy pan Drzymała: wyrzucić na piłkę potężną kasę w dwa lata. Ale te czasy się skończyły, teraz mamy normalną gospodarkę rynkową, nie ma nagłych przypływów wielkiej gotówki. Teraz trzeba z roku na rok budować i tak robimy w Cracovii. Na giełdzie nie przyjmą tłumaczenia, że dużo wydaję, bo futbol to moje hobby - mówi w 'Wilkowicz Sam na Sam' twórca Comarchu i prezes Cracovii Janusz Filipiak. Opowiada o swoich sukcesach i porażkach w futbolu, o rozczarowaniu okręgowymi związkami piłkarskim (- Mają za dużo władzy, a nic nie robią) i niektórymi zawodnikami. - Większość piłkarzy nie identyfikuje się z celem klubu, tylko chce dobrze zagrać, żeby ich jak najszybciej kupili - mówi. Tłumaczy też, dlaczego kluby mają słabą pozycję w walce z chuligaństwem na trybunach. - Cała ustawa o ochronie widowisk przez firmy ochroniarskie jest wadliwa. Po prostu. Bezpieczeństwa powinna pilnować policja i stewardzi. Ale jest lobby ochroniarskie, ono rządzi tym układem. A ochroniarze nie są przygotowani, żeby egzekwować porządek.
A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum