Piotr Żyła w "Wilkowicz Sam na Sam": Skoki to jest uzależnienie. Jeśli nie przestajesz o nich myśleć, to ci zaszkodzi. Ja miałem z tym uzależnieniem problem.

Paweł Wilkowicz; produkcja: Tomasz Fedoruk; zdjęcia: Damian Obstawski, Patryk Larwiński; montaż: Patryk Larwiński
23.11.2017 11:55
- Już nie jestem taki narwany i napalony jak kiedyś. Nauczyłem się spokoju, i tak będę podchodził do olimpijskiego sezonu - mówi w 'Wilkowicz Sam na Sam' Piotr Żyła, skoczek narciarski, podwójny medalista ostatnich mistrzostw świata i drugi skoczek Turnieju Czterech Skoczni. - Ten skok po brązowy medal w Lahti, po którym zaniemówiłem, zamknąłem się w swoim świecie i nie byłem w stanie udzielić wywiadu, był pewnie najlepszym skokiem w życiu. A w ogóle go nie pamiętam - mówi Żyła. Opowiada o tym, jak w 2010 znalazł się poza kadrą, pracował w pensjonacie rodziców i przemyślał karierę na nowo. Mówi o Stefanie Horngacherze, który odmienił jego skoki, ale trzyma go nadal bardzo krótko. I o życiu pod ciągłą obserwacją. - To się w pewnym momencie staje niefajne, musisz się tego nauczyć. Ja nie zawsze umiałem. Każdy kto mnie spotka, czeka, że mu coś śmiesznego powiem. Ja się wolę śmiać niż płakać. No, ale nie na zawołanie - tłumaczy. Wraca też do nieudanych igrzysk w Soczi, po których długo dochodził do siebie. - Nie umiałem się dzielić problemami z innymi, to był mój problem. Teraz planuję być mądrzejszy.
A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum