Andrzej Strejlau w "Wilkowicz Sam na Sam": Za moich czasów reprezentacja nie miała w czym grać. Krążyła opinia, że sprzedała mecz za moimi plecami

Paweł Wilkowicz; produkcja: Tomasz Fedoruk; zdjęcia: Patryk Larwiński, Damian Obstawski; montaż: Damian Obstawski
02.11.2017 15:10
- Za moich czasów reprezentacja nie miała w czym grać, nie miała koszulek. Groził nam bunt w drużynie. Ale powiedziałem: jak ktoś nie wyjdzie na rozruch, to u mnie już nigdy nie zagra.

- Reprezentacja sprzedała mecz za pana plecami?
- Taka krążyła opinia, ja nie umiem powiedzieć. Ale mecz był dziwny.

- Reprezentacja Adama Nawałki musi zdobyć medal w mundialu, żeby się zapisać w historii i żeby być po latach zapraszanym tak jak my jesteśmy. Inaczej będą wspominani jako zdolni, którym nie wyszło - mówi w 'Wilkowicz Sam na Sam' Andrzej Strejlau, który jako trener asystent był z Polską na mundialach w 1974 i 1978 roku. Wspomina przemianę drużyny Kazimierza Górskiego, anegdoty z mundialu 74, kłótnie o pieniądze z 1978, tłumaczy dlaczego dziś nie rozmawia z Jackiem Gmochem. Opowiada o czasach, w których polski futbol był w światowej czołówce, ale też o tych, gdy podupadł: gdy liga była tak skorumpowana, że zdaniem Strejlaua, najlepiej było ją podlać benzyną i podpalić, gdy reprezentacja nie miała się w co ubrać na mecz. I mówi, ile Chińczycy dziś musieliby mu zapłacić, żeby znowu pojechał trenować ich kluby.
A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum