Marek Koźmiński w "Wilkowicz Sam na Sam": Na jakiej podstawie ta drużyna miałaby mierzyć w półfinał mundialu? Bo ma trzech, czterech bardzo dobrych piłkarzy?

Paweł Wilkowicz; produkcja: Tomasz Fedoruk; zdjęcia: Patryk Larwiński, Krystian Kij; montaż: Patryk Larwiński
18.10.2017 18:22
- Przestrzegam przed podejściem: mundial w Rosji, a potem czarna kurtyna. Bo mundial mundialem, ale ważne jest życie po Rosji. Fajnie, jeśli się uda daleko zajść. Ale musimy myśleć co potem. A my dziś mamy nienaturalny wyskok wielkich piłkarzy w małej ilości niezłych - mówi w 'Wilkowicz Sam na Sam' Marek Koźmiński, wiceprezes PZPN ds. szkolenia. Koźmiński, srebrny medalista olimpijski z Barcelony, uczestnik mundialu 2002, a dziś nie tylko działacz PZPN, ale też biznesmen z branży nieruchomości, opowiada o karierze, o pieniądzach, życiu po futbolu. - Mogę być dumny, bo my byliśmy pierwszą ekipą w polskim sporcie, która zaczęła zabawę z marketingiem sportowym, reklamami, zarabianiem. Były przed nami lepsze pokolenia. Ale tamci piłkarze mało z tego mieli. Piłkarz musi szanować pieniądze, bo kiedy się kończy ostatni mecz, ostatni trening, zapada pustka. Ktoś cię tam jeszcze na ulicy pozdrowi, ktoś cię poprosi o autograf, ale nikt ci nie da pracy za zasługi. To słowo nie istnieje. I słusznie - mówi Koźmiński, który do PZPN przyszedł po zwycięstwie Zbigniewa Bońka w wyborach prezesa w 2012. Wcześniej w PZPN działał jego ojciec, Zbigniew Koźmiński, krytyk rządów Zbigniewa Bońka. - Staramy się z tatą o futbolu nie rozmawiać - żartuje Koźmiński.
A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum