Ferdinando de Giorgi w "Wilkowicz Sam na Sam": Włosi i Polacy są do siebie podobni. Gdy chcemy coś zrobić dobrze, to potrafimy. Ale w wymyślaniu wymówek też jesteśmy świetni

Paweł Wilkowicz; produkcja: Tomasz Fedoruk; zdjęcia: Krystian Kij, Patryk Larwiński; montaż: Damian Obstawski
24.08.2017 13:12
- Jako siatkarz byłem trzy razy mistrzem świata, ale nigdy nie wygrałem igrzysk. I wiem, że dla Polaków medal igrzysk też jest najważniejszy. Mamy swój olimpijski plan na Tokio, ale paradoks zawodu trenera jest taki, że trzeba patrzeć daleko, ale sukces mieć tu i teraz. Również w mistrzostwach Europy 2017 - mówi w 'Wilkowicz Sam na Sam' Ferdinando de Giorgi, trener reprezentacji Polski siatkarzy.

De Giorgi, rozgrywający reprezentacji Włoch w czasach, gdy ta drużyna była utytułowana jak piłkarska Brazylia w czasach Pelego, potem trener który m.in. doprowadził dwukrotnie do mistrzostwa Polski Zaksę Kędzierzyn-Koźle, opowiada o swoich rodzinnych stronach, życiu prywatnym i o karierze. Wspomina spotkanie z Janem Pawłem II, opowiada dlaczego poczuł się nieswojo gdy halę w rodzinnym Squinzano nazwano imieniem Ferdinando de Giorgiego i dlaczego mimo propozycji od swojego znajomego Antonio Conte, dziś trenera Chelsea, nie zdecydował się pracować w futbolu. Tłumaczy, że wcale nie jest trenerem tak surowym, za jakiego się go uważa. ? Gra się tak jak się trenuje każdego dnia. I w sprawach kultury pracy jestem bardzo pedantyczny. Ale tu nie kary są najważniejsze, tylko to, żeby siatkarz zrozumiał, dlaczego w grupie nie wypada czegoś robić.
A A A Pole? znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum