Dzieci małe, a do sklepu 12 km. Więc Teresa sama zaczęła piec chleb. Dziś prowadzi wyjątkową piekarnię #ZWYKLINIEZWYKLI

Pasja, najwyższa jakość i ciągły rozwój - bez tego, zdaniem Teresy Klukowskiej, nie ma ani dobrego chleba, ani dobrego życia. Właścicielka pracowni pieczywa "Santa Teresa" opowiedziała nam o tym, że nie święci ciasto lepią.

"Santa", czyli "święta", jest w tej nazwie wyjątkową przekorą. - Wymyślił ją mąż na cześć mojego ADHD - śmieje się Teresa, 49-letnia blondynka, która ani przez chwilę nie potrafi usiedzieć w miejscu.

Chleb Teresy nie trafia na półki w piekarniach, nie czeka na klientów, nie schnie niechciany. To klienci zapisują się po niego w kolejce, zanim jeszcze ciasto trafi do pieca. Każdej nocy mała pracownia wypieka pieczywo wyłącznie na zamówienie i tylko w takiej ilości, by utrzymać najwyższą jakość.

Pieczeniem chleba Teresa zajęła się po urodzeniu trzeciego dziecka. Najbliższy sklep znajdował się 12 kilometrów od rodzinnego siedliska na Warmii (które latem jest też agroturystyką), chleb był tam niedobry, a Teresa chciała zdrowo karmić swoją rodzinę.

Na naturalnym zakwasie, który przywieźli jej przyjaciele ("A sami dostali go w prezencie ślubnym od górali ze Zwardonia"), wypieka pieczywo już 20 lat. Pracownię prowadzi od trzech. - Zakwas jest wciąż ten sam, stale go rozmnażamy. Mąka od zaprzyjaźnionego młynarza, a zioła z naszego ogrodu. Zakwas to żywy organizm, a chleb - choć technicznie prosty - wymaga serca i dobrej energii, nawet ciśnienie atmosferyczne sprawia, że ciasto całkiem inaczej wyrasta.

Kiedy ludzie mi mówią, że przemysłowy chleb jest niedobry albo szybko się starzeje, przypomina mi się takie stare powiedzenie: "Lepiej wydać na piekarza niż na aptekarza". To, co jemy, ma ogromne znaczenie dla naszego samopoczucia i radości życia.

Stale kombinuje. Przerabia staropolskie receptury i wymyśla własne, dzięki czemu pieczenie nigdy jej się nie nudzi. - Od niedawna mam opracowaną recepturę na czarnego bajgla, którego - o ile wiem - w Polsce nie piecze nikt inny. Bez pasji daleko się w życiu nie zajedzie, za to pasjonaci mogą wszystko - kończy.

"Tereskowe" wypieki można zamówić i odebrać bezpośrednio w piekarni (między godz. 18 a 6 rano po uprzednim umówieniu się telefonicznie, adres: ul. Wał Miedzeszyński 646, budynek 2), kupić w wybranych warszawskich sklepach ze zdrową żywnością i kooperatywach. Spróbujecie ich też w kilku warszawskich restauracjach.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: https://santateresa.pl

***

Znasz kogoś, kto jest Zwykłym Niezwykłym? Powiedz nam o nim! Pisz na adres: zwykliniezwykli@agora.pl

ZOBACZ TEŻ:

Magda ratuje mikropsy. "Te, które sobie już nie radzą. Które w schroniskach mówią: Chcę umrzeć"

Skomentuj:
Dzieci małe, a do sklepu 12 km. Więc Teresa sama zaczęła piec chleb. Dziś prowadzi wyjątkową piekarnię #ZWYKLINIEZWYKLI
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX